OSZCZĘDZANIE

Jak dzięki uśrednianiu, tracąc 75%, zarobiłem ostatecznie 150%?

Jest to historia na faktach, którą przypomniał mi znajomy. Zresztą nie tylko on jeden, bo pytań o uśrednianie otrzymałem w ostatnim tygodniu naprawdę sporo. Dzisiaj moje spojrzenie na uśrednianie jest całkiem inne niż kilkanaście lat temu. Zapewne wiele osób ma negatywne doświadczenia, ja wiem dlaczego i śpieszę to wyjaśnić. Co więcej, postaram się Wam pokazać jak to powinno wyglądać, aby osiągnąć sukces.

Jak mnie “przeszkolili” w pewnej firmie doradztwa finansowego…

Uśrednianie miało być lekiem na każdą sytuację rynkową. Lekarstwem na niepogodę. Scenariusz zawsze był ten sam. Doradca rysuje wykres. Standardowo na poziomej osi czas, na pionowej wartości np. przykładowego indeksu. Dziwnym trafem zawsze był on narysowany tak, żeby się zgadzało. Pokazuję jak to dokładnie wyglądało. Mamy hipotetyczny przykład regularnego oszczędzania. Dokonujemy np. 7 wpłat – co roku jedną. Przykład na małej okrągłej kwocie, aby się wygodnie liczyło. Mamy 2100 złotych, dokonujemy 7 wpłat po 300 złotych w stałych odstępach czasu. W danym okresie nabywamy określoną ilość jednostek danego indeksu zgodnie z jego wyceną. Na przykład w pierwszym miesiącu wpłacamy 300 złotych, wycena wynosi 100 złotych, więc kupujemy 3 jednostki. Analogicznie w kolejnych okresach zgodnie z danymi w tabeli poniżej.

Kolejne wpłatyKwota wpłatyWpłata razem Wycena indeksuKupione jednostkiJednostki razemWartość razem
130030010033300
2 300 60015025750
3 300 90050611550
4 300 1200251223575
5 300 1500506291450
6 300 18001003323200
7 300 21001502345100

I cóż takiego otrzymujemy? Mamy 7 wpłat po 300 złotych, co daje łącznie 2100 złotych. Jak widzimy indeks najpierw urósł do 150, by później dynamicznie tracić aż do 25. Następnie dynamicznie rósł po kolei do 50, do 100, na koniec do 150. Wzrósł z początkowej wartości 100 do 150, czyli o 50%. Tak byłoby w przypadku, gdyby wpłacić jednorazowo kwotę. Przy wpłacie jednorazowo kwoty 2100 złotych urosłaby ona do 3150 złotych. WOW można by rzec. Wygląda to jednak blado w porównaniu do efektu jaki udało się osiągnąć wykorzystując uśrednianie, kiedy to kwota na koniec wynosi 5100 złotych. Magia? A skąd! Po prostu mało realny, co nie znaczy, że niemożliwy scenariusz.

Jak działa to czary mary?

Dla lepszego zrozumienia załączam wykres. Liniowa forma wykresu przedstawia notowania kupowanego indeksu i odnosi się do skali po lewej stronie. Widzimy start inwestycji przy poziomie 100, wzrost do 150, spadek do 25 i zakończenie inwestycji na poziomie 150. Słupkowa forma przedstawia wartość inwestycji w danym momencie. Szary wykres odnosi się do wpłaty jednorazowej. Wpłacamy od razu całą kwotę – tj. 2100 złotych. W kolejnych okresach wartość wpłaconych aktywów rośnie lub spada zależnie od zmian w indeksie. Aktualna na dany moment wartość inwestycji jest widoczna na osi po prawej stronie wykresu. Czerwony wykres oznacza wartość naszej inwestycji dokonywanej z wykorzystaniem strategii uśredniania. W każdym kolejnym okresie (od 1 do 7) dopłacamy 300 PLN. Za każdą wpłaconą kwotę nabywamy konkretną ilość jednostek danego indeksu.

Uśrednianie ceny zakupu, DCA

Czyli wszystko się zgadza i nie ma tu wciskania kitu?

I tu poznajemy sedno uśredniania: im tańszy indeks, tym więcej jednostek nabywamy. Im droższy z kolei tym mniej. Bardzo logiczne. Kupujemy dużo kiedy jest tanio, kupujemy mało kiedy jest drogo. Możesz się w tym momencie zastanowić – dlaczego tak nie jest w rzeczywistości? Dlaczego wszyscy chcą kupić akcje, kiedy one drożeją, a nie chcą kupować kiedy tanieją?

Dzięki temu mechanizmowi i wykorzystywaniu okazji – tanich zakupów w momentach spadków, portfel dynamicznie zyskuje na wartości w momentach kiedy indeksy rosną. W tej sytuacji wpłacona jednorazowo kwota w wysokości 2100 złotych, przy wzroście indeksu o 50% (z poziomu 100 do 150), rośnie do kwoty 3150 złotych – co oznacza 1050 złotych zysku. W przypadku zakupów w transzach i uśredniania ceny w tym przypadku wartość na koniec wynosi 5100 złotych, przy wpłacie 2100 złotych (7 transz po 300 złotych). Pomijam tu już jakiekolwiek kwestie dodatkowe, typu opłaty manipulacyjne, podatek od zysków kapitałowych itd. – chodzi mi o zasadę. Ale do brzegu. Co się nie zgadza? Spróbuj zrobić symulację, kiedy na moment zakończenia inwestycji wartość indeksu spada. Wyobrażasz to sobie? Wszystkie korzyści z uśredniania w takiej sytuacji lądują w koszu na śmieci. Innymi słowy – takie pokazanie korzyści z uśredniania, dzisiaj, z perspektywy czasu i doświadczenia, z całą pewnością mogę nazwać manipulacją.

Jak uśrednianie może pomóc w obecnej sytuacji?

Wiemy już, że uśrednianie doskonale się sprawdza w momentach, kiedy nie mamy pewności co do dalszego kierunku indeksu. Tanio kupujemy w momentach spadków, niejednokrotnie bardzo dynamicznych. Niestety często zdarza się, że kupimy coś na przysłowiowym “szczycie” – oczywiście dowiemy się o tym po fakcie :(. Z pewnością taka sytuacja potrafi spędzać sen z powiek. Szczególnie początkującym. Ci, którzy kupili akcje lub fundusze akcyjne w ostatnich miesiącach mają aktualnie ten problem. Co zatem zrobić kiedy kupiliśmy drogo i notujemy straty? Jeśli mamy gotówkę nie pozostaje nam nic innego jak uśredniać. Jak to wygląda w praktyce?

Uśrednianie KGHM

W październiku 2007 kupiłem akcje KGHM po 64 złote dosłownie na samym szczycie hossy. Kwota ok. 2000 złotych. Z perspektywy czasu można powiedzieć – co za głupi ruch! Masakra! No ale wtedy wydawało mi się, że będzie jeszcze rosło :). Spadało, spadało, spadało. W sierpniu 2008 dokupiłem za kolejne 2000 złotych. Tym razem po ok. 40 złotych. Niemal 40% taniej. Uśredniłem cenę zakupu w ten sposób do poziomu 52 złotych. Dosłownie chwilę później notowania KGHM spadły do 20 złotych, kiedy zdecydowałem się kupić trzecią transzę. Ponownie za 2000 złotych. Tym samym uśredniłem cenę zakupu do 41 złotych (64+40+20/3). Dwa tygodnie po tym kosztowały już mniej niż 11 złotych. Z pewnością nie było mi do śmiechu. Byłem w tym momencie na minusie prawie 75%. Planowałem czwartą transzę po 10 złotych. Nie zdążyłem. Notowania w końcu zaczęły rosnąć. I to mocno, jak cały rynek zresztą w tym czasie.

KGHM DCA

Ostatecznie sprzedałem akcje KGHM pod koniec października 2011 roku po 105 złotych. Zaznaczyłem na wykresie momenty kupna i sprzedaży czerwonymi kółkami. W rezultacie zarobiłem na tej transakcji ponad 150%, pomimo faktu, że w pewnym momencie byłem 75% stratny. Niewątpliwie uratowały mnie dwie rzeczy – to, że nie zamknąłem pozycji (mógłbym już do niej nigdy nie wrócić) i miałem plan na kolejne “dopłaty”, a co najważniejsze miałem na nie gotówkę. W przeciwieństwie do wielu innych osób nie wpłaciłem wszystkich wolnych środków od razu.

I co teraz?

Niewykluczone, że aktualnie mamy do czynienia z podobną sytuacją. Nikt z nas nie wie, czy obecna sytuacja nie przerodzi się w znacznie poważniejszy kryzys niż ten z 2008 roku czy też uda nam się wyjść obronną ręką za kilka miesięcy. Ten wpis nie jest jednak miejscem na wyrażeniem opinii na ten temat. Dzisiaj jestem o tyle mądrzejszy i bardziej doświadczony niż byłem w 2007 i nie kupowałem na szczytach. Chociaż nie uniknąłem błędów – przeczytasz o tym w innym wpisie – “Jak i dlaczego straciłem na GetBack?”. W dniach 12, 13 i 16 marca kupiłem pierwsze transze trzech spółek – AMBRA, PEKAO i PKO BP.

Dlaczego tak?

Pomimo faktu, że od wielu lat jestem bardzo blisko rynku kapitałowego, nie jestem specjalistą od akcji. Owszem analizuje rynek, ale w szerszej perspektywie. Nie mam odpowiedniej wiedzy i czasu aby dogłębnie analizować pojedyncze spółki. Nie zmienia to jednak faktu, że w mojej ocenie w ramach dywersyfikacji warto posiadać rachunek maklerski i z niego korzystać w odpowiednich momentach. Bo jak inaczej nazwać możliwość zakupu np. PKO BP po spadku 40% i prawdopodobnej sporej dywidendzie niż okazją?

Ze względu na fakt, że poważnie biorę pod uwagę kolejną falę spadków, jestem przyszykowany z gotówką na drugą i jak będzie trzeba trzecią transzę. Pamiętaj, że najważniejsze nie jest to z jakiego poziomu zaczniesz zakupy, a to na jakim zakończysz. Jestem cierpliwy i nawet jeśli to miałoby potrwać długo, to wierzę, że będzie warto. Kończąc, to jest dla mnie odpowiedni czas na pierwszą transzę zakupów.

Więcej na temat strategii uśredniania możesz przeczytać np. w strefie edukacji BOSSAFUND.PL lub w innym moim wpisie na przykładzie funduszy inwestycyjnych Generali Investments TFI.

Wszelkie dane i informacje zawarte w poniższym poście nie stanowią “rekomendacji inwestycyjnych” ani “informacji rekomendujących lub sugerujących strategię inwestycyjną” w rozumieniu Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 596/2014 z dnia 16 kwietnia 2014 r. w sprawie nadużyć na rynku.  Blog jest miejscem do wyrażania moich prywatnych opinii dotyczących rynków finansowych i możliwości inwestycyjnych. Nie należy go traktować jako doradztwo inwestycyjne.

Related posts
ETFOSZCZĘDZANIE

Portfel emerytalny na DEGIRO - cz.2 (luty - kwiecień 2020)

OSZCZĘDZANIE

Śladami Warrena Buffetta

OBLIGACJEOSZCZĘDZANIE

Obligacje oszczędnościowe - czy warto się nimi zainteresować?

OSZCZĘDZANIE

Strategia uśredniania na 7,19% z funduszami Generali Investments TFI

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Strona wykorzystuje pliki cookies w celu prawidłowego jej działania oraz korzystania z narzędzi analitycznych, reklamowych i społecznościowych. Szczegóły znajdują się w polityce prywatności. Możesz zarządzać ustawieniami plików cookies, klikając w przycisk "Ustawienia". Ustawienia Rozumiem i akceptuję